15 maja 2016

Rozdzial 43

ROZDZIAŁ ZAWIERA NIEODPOWIEDNIE TREŚCI DLA CZYTELNIKÓW NIEPEŁNOLETNICH !
-Jak się czujesz, w porządku?
-Tak, jasne.
Odpowiedziałam pośpiesznie, uśmiechając się lekko, żeby przekonać go, że rzeczywiście tak jest. Justin naciągnął na moją głowę czapkę, wciskając do środka wszystkie wystające kosmyki. Podziękowałam, a Justin splątał nasze palce, gdy zeszliśmy po schodkach. Wolną rękę wsadziłam w kieszeń kurtki, dorównując mu kroku. Na szczęście mogłam pozbyć się już kul, noga nie bola tak bardzo. Lekarz powiedział dziś rano, że mój stan jest o wiele lepszy, i że szybko wrócę całkowicie do zdrowia. Na szczęście Justin nie szedł tak szybko, jak zwykle ma to w zwyczaju. Było trochę zimno, śnieg prószył delikatnie. Powinnam powiedzieć Justinowi o propozycji mojej mamy, którą złożyła kilka dni temu. Szczerze miałam nadzieję,  że zgodzi się spędzić święta z moją rodziną. Ale chciałam porozmawiać o tym wieczorem.
-Hej, nadal jesteś na zła? O tamto? Myślałem..
Spojrzałam na niego, wracając do świata żywych. Zamyśliłam się.
-Nie, nie.
Uśmiechnęłam się. Nie byłam już zła, przemyślałam sobie wszystko, poza tym  ufałam mu, i wierzyłam, że z tym skończył i ten temat jest zakończony. Nie powinno się do niego wracać, Bradowi rzeczywiście udało się namieszać.
-To o co chodzi? O przesłuchanie?
-Po prostu, nie chciałam sobie tego wszystkiego przypominać i..
Przystanął, a ja od razu za nim. Złapał w dłonie moje policzki, i przybliżył się. Materiał rękawiczek przyjemnie mnie łaskotał.
-Nie musiałaś, jeśli nie chciałaś. Mogli poczekać, aż będziesz czuć się lepiej.
-Dobrze, że mam to już za sobą, chciałam to już zakończyć.
Justin przybliżył się jeszcze bardziej a ja zamknęłam oczy, gdy poczułam jego ciepłe i mokre wargi na swoich. Odsunął się odrobinkę i spojrzał mi w oczy.
-W takim razie mamy to już za sobą, tak? A Bradem nie musisz się martwić.
Uśmiechnęłam się szczerze i stanęłam lekko na palcach, by go pocałować. Justin nachylił się szybko i złożył jeszcze jeden przeciągany pocałunek. Złapał mnie z powrotem za rękę, kontynuując drogę do samochodu.
-A może masz ochotę na coś ciepłego? Gorąca czekolada? Może pizza? Spędźmy jakoś ten wieczór.
Uśmiechnęłam się na tą propozycje. Zdecydowanie spadł mi z nieba. Z tą czekoladą, brakowało mi cukru.
-Może zaprosimy kogoś? Jeśli masz ochotę, zadzwonię po Maggy i ..
-Nie.
Przerwałam zatrzymując się. Justin zmarszczył brwi, przyglądając mi się. Uśmiechnęłam się szybko, chcąc wyjaśnić.
-Wolałabym spędzić ten wieczór inaczej. Mógłbyś to zrobić?
-W takim razie na co masz ochotę?
Wsadziłam ręce do kieszeni, depcząc z nogi na nogę, było mi już naprawdę zimno, a pomysł, który siedział mi w głowie podobał mi się coraz bardziej.
-Żadnych gości, po prostu Ty, ja i.. łóżkooo.
Przeciągnęłam ostatnie słowo, a Justin momentalnie szeroko się uśmiechnął. Ja też, miałam ochotę na długi i nudny wieczór.
-No i może jakiś film. Jakikolwiek.
Złapałam go za rękę, ciągnąć za sobą. Nie chętnie ruszył się z miejsca, trawiąc pewnie jeszcze to co przed chwilą powiedziałam. Mówiąc o łóżku, nie spodziewał się pewnie nudnego filmu pod kocem.

***

Zakryłam twarz dłońmi, nie mogąc powstrzymać się od śmiechu. Justin spoglądał na mnie też się śmiejąc, ale bardziej chyba ze mnie niż z tego co mówił.
-Dlaczego się śmiejesz? Jeszcze nie skończyłem.
Powiedział oskarżycielskim tonem, udając dotkniętego.
-Nie nadajesz się do opowiadania kawałów.
Siedzieliśmy na kanapie jedząc kolację i pijąc wino. Musiałam przyznać, że dawno nie jadłam tak pysznej sałatki, Justin był dobrym i przystojnym kucharzem. Sięgnęłam po wino siadając po turecku. Musiałam zmienić pozycję, zanim moje nogi zdrętwieją, nienawidzę tego uczucia.
-Przez ciebie go spaliłem.
-Znałam go.
Justin odstawił swój talerzyk i także sięgnął po wino. Byłam mu wdzięczna, że w końcu się śmieje. Ten wieczór był bardzo udany. Justin wyciągnął rękę bym się do niego przytuliła. Tak też zrobiłam.
-Zapomniałam Ci powiedzieć.
Oderwałam się nagle od niego,  obracając w jego stronę.
-Co takiego?
Oparł łokieć o oparcie kanapy, zakładając mój kosmyk za ucho.
-Dzwoniła do mnie mama. Chce, żebyś poleciał ze mną do nich. Na święta.
Zaskoczyłam go chyba tą wiadomością, sądząc po minie.
-Jeśli chcesz, oczywiście.
Dodałam szybko. Justin uśmiechnął się.
-Mama Ci to zaproponowała?
Pokiwałam twierdząco głową, i uśmiechnęłam się. Chciałam, żeby się zgodził. Brałam pod uwagę Maddie i jego tatę, ale domyślałam się, Justin nie chciałby spędzać z nim świąt.
-Dobrze, cieszę się.
-Naprawdę?
Uśmiechnął się szeroko kiwając głową. Ucieszyłam się, to przecież musiały być ideale święta. Podniosłam się i złożyłam Justinowi krótki pocałunek, po czym wróciłam do swojej poprzedniej pozycji.
-Dziś dzwonił też Sam. Pytał kiedy wracam do domu.
-I co mu powiedziałaś?
Wzięłam kolejny łyk wina.
-Że niedługo.
Spojrzałam na Justina. Był piękny. Stęskniłam się za nim. Mino, że jest przy mnie, to czułam, że tęsknie. Przygryzł wargę, gdy tylko spojrzałam mu na usta. Wiedziałam, ze robi to specjalnie, ale mi to nie przeszkadzało.
-Chyba Ci wystarczy.
Zabrał ode mnie kieliszek i odstawił na stół. Gdy tylko oparł się z powrotem o kanapę, wstałam i przerzuciłam nogę przez jego ciało, siadając na nim okrakiem. Walnęłam przy tym w stół, na co Justin zaczął się śmiać. Też się zaśmiałam, patrząc na niego. Po chwili spoważnieliśmy trochę, Justinowi aż świeciły się oczy.
-Zamieszkaj ze mną, na stałe.
Uśmiechnęłam się.
-Co? To chyba Tobie już wystarczy.
Zabrałam jego kieliszek i odwróciłam się, by postawić go na stole. Justin złapał mnie w pasie, bym nie poleciała do tyłu. Gdy znów na niego spojrzałam, zdałam siebie sprawę, że chyba mówi to na poważnie. Ale zignorowałam to. Złapałam w dłonie jego policzki i pocałowałam delikatnie i długo. Justin złapał mnie za ramiona i odsunął od siebie. Uśmiechał się, więc spojrzałam na niego podejrzliwie.
-Jeżeli nie podoba Ci się tu, w takim razie gdzie indziej. Bez różnicy, ważne że z Tobą.
Nie wiedziałam jak mam zareagować. Oparłam dłonie o jego tors, a Justin złapał mnie za tyłek i bliżej do siebie przyciągnął.
-Możemy stąd wyjechać, i zacząć życie od nowa.
Był taki szczęśliwy, gdy to mówił. Oczy mu się świeciły, a ogromny uśmiech nie schodził mu z twarzy.
-Justin, zwariowałeś? O czym Ty mówisz?
-Na Twoim punkcie zwariowałem już dawno. Ja tego chcę, a Ty?
Spoważniałam. Mówił serio. Ale jak on sobie to wyobrażał?
-Chcesz wyjechać? Gdzie? Zostawić tu wszystko?
-Chloe, Ty jesteś wszystkim. Mając Cię przy sobie nie potrzebuje nic więcej. Chcę tylko, żebyś ty była szczęśliwa.
-Kochanie, ja jestem szczęśliwa.
-Zastanów się.
-Zastanowię.
Uśmiechnęłam się i objęłam go za szyje. Chyba przez to wino gadał te rzeczy. Ale cieszyłam się, że tak widzi naszą wspólną przyszłość. Zaśmiałam się, a Justin spojrzał się na mnie pytającym spojrzeniem.
-Co?
-Nic. Teraz mam inne życzenie niż nowy dom.
Zaczęłam odpinać guziki od jego koszuli. Powoli, patrząc się przy tym w jego oczy. Justin uśmiechnął się szeroko.
-Racja, trochę tu duszno.
Zaśmiałam się, odpinając kolejny guzik.
-Jeszcze?
-Zdecydowanie.
Złapał za dolny guzik, pomagając mi pozbyć się jego koszuli. Po chwili leżała już na kanapie obok. Zaczęłam go całować, czując pod koszulką ręce. Jego dłonie przesuwały się coraz wyżej, i wyżej. Złożyłam na jego szyi mokry pocałunek, gdy poczułam, że jego dłonie zmieniają kierunek wycieczki. Jęknął cicho, gdy zassałam jego skórę nieco wyżej obojczyka. Chciałam zostawić tam po sobie ślad, jaki nieraz on zostawiał mi. Złapał za dół mojej koszulki i podciągnął ją do góry. Z chęcią podniosłam ręce, by pozbyć się ubrania.  Justin poprawił się pode mną, i złapał mnie za tyłek by przyciągnąć znów do siebie. Oparłam ręce o oparcie kanapy, gdy jego nos wylądował między moimi piersiami. Zamknęłam oczy, gdy zaczął całować mnie po dekolcie. Odchyliłam się nagle  i spojrzałam na Justina.
-Masz..
Uśmiechnął się lekko, wiedział o co mi chodzi.
-W sypialni.
Wolałam na razie więcej nie kochać się bez zabezpieczenia. Justin chyba też. Złapał mnie w pasie i podniósł. Gdy wstał z kanapy, przewiesił mnie sobie przez ramię. Szybko złapałam się go w pasie.
-Justin!
Gdy zobaczyłam pod sobą schody, poczułam się nie pewnie. Ale Justin trzymał mnie mocno. Kiedy byliśmy już znowu na równym gruncie, Justin zwolnił tempo. Wszedł po woli do sypialni, zamykając za sobą drzwi. Stanął dopiero przed łóżkiem, ale nie miał zamiaru mnie postawić. Poczułam nagle jego usta na swoim pośladku. Zamknęłam oczy, czułam się nagle zawstydzona. Postawił mnie na podłodze, i złapał kciukiem za podbródek, gdy na niego nie spojrzałam. Teraz byłam zmuszona spojrzeć mu w oczy. Uśmiechnął się. Cofnęłam się do łóżka i usiadłam na nim. Szybko wspięłam się i znalazłam się przy poduszkach. Justin odpiął swoje spodnie, zostając po chwili w samych bokserkach. Ja też miałam na sobie tylko bieliznę. Wszedł na łóżko i złapał w dłonie moje kostki. Po chwili leżałam już pod nim. Justin przejechał językiem po całym moim brzuchu, zatrzymując swoje usta tuż nad moimi majtkami.
-Tęskniłem, wiesz?
Uśmiechnęłam się, a Justin złapał za materiał i powoli zsunął go po moich nogach. Zamknęłam oczy, gdy poczułam jego usta po wewnętrznej stronie mojego uda. Błądził tak długo, że zaczynałam się niecierpliwić. Uśmiechnął się, gdy poczuł w swoich włosach moje palce. Drgnęłam, gdy jego język znalazł się TAM. Pokój oświetlała tylko lampka, zasłony były zasłonięte, rzeczywiście wydawało się być trochę duszno. Zdałam sobie sprawę, że tak dawno tego nie czułamJego język poruszał się coraz szybciej. Chciałam jednak, by to jego męskość jak najszybciej się już tam znalazła. Zacieśniłam palce w jego włosach, zmuszając żeby przestał. Uśmiechnęłam się, a Justin z powrotem zawisł nade mną. Serce biło mi odrobinkę szybciej. Justin sięgnął do szafki, i wyciągnął z niej gumki.
-Są.
Przygryzłam wargę, gdy patrzałam jak odrywa jedną. Pozbył się swoich majtek, ukazując swoją męskość, a ja poczułam miłe ukłucie w środku. Przyglądałam się temu, jak sprawnie zakładał prezerwatywę. Pomógł mi pozbyć się stanika, i zawisł nade mną znowu. Objęłam jego policzki, całując go namiętnie i długo. Czułam go ocierającego się o moje wejście. Przygryzłam jego dolną wargę i lekko pociągnęłam do siebie, gdy wszedł we mnie powoli. Otworzyłam jednak po chwili usta, by złapać powietrza.
-Dobrze się czujesz?
Wiedziałam, że chodzi mu o mój oddech. Jedyne co nie było jeszcze do końca w porządku to to. Ale było okej.
-Tak. Bardzo dobrze.
Uśmiechnął się szeroko, zaczynając się we mnie poruszać. Powoli. Objęłam go za szyję, gdy poczułam jego język między piersiami. Delikatnie oplatał nim mój sutek, by po chwili mocno go zassać. Twardniał z każda sekundą, a każda część mojego ciała bardziej się napinała. Justin zaczął poruszać się szybciej i intensywniej. Jego członek wchodził we mnie do samego końca. Nasze oddechy robiły się nieco szybsze i głębsze.
-Mógłbym z Tobą spędzać tak cały dzień.
Uśmiechnął się całując mnie w usta.
-Zde..cydowanie.
Urywałam w połowie słowa, gdy Justin gwałtowniej we mnie wchodził. Uśmiechał się słysząc to. Ja też
-Justin.
-Wolałbym, żebyś to wykrzyczała.
Powiedział i wszedł we mnie mocno. Wydałam z siebie głośny jęk, a Justin zadał jeszcze kilka takich pchnięć. Zaczął całować mnie po szyi, a ja objęłam go w pasie. Z każdym takim pchnięciem wbijałam paznokcie w jego skórę. Widziałam, że podobało mu się to. Poczułam pieczenie na skórze, gdy zasysał ją na mojej szyi. Nie pozostał mi dłużny. Objął mnie w pasie i podniósł, tak że teraz to ja na nim siedziałam.
-Uwielbiam taki widok wiesz?
-A ja tą pozycję.
Szepnęłam mu do ucha a Justin szeroko się uśmiechnął. Złapał mnie w pasie i wszedł we mnie mocno. Oparłam się o jego tors, otwierając usta. Zaczął poruszać się bardzo szybko i głęboko. Moje urywane jęki podobały się mu.
-Pokaże Ci jeszcze jedną.
Przestał się poruszać, pocałował mnie tylko długo.
-Odwróć się.
Spojrzałam się a Justin jeszcze raz mnie pocałował. Chwilę się wahałam, ale zrobiłam jak chciał. Justin złapał mnie w pasie, a ja oparłam się o oparcie łóżka. Całował mnie po ramieniu, zbierając moje włosy na jedną stronę. Objął dłonią moją szyję, gdy powoli we mnie wszedł. Jęknął mi do ucha, a ja zamknęłam oczy. Jego język błądził po mojej szyi, a ja próbowałam zapanować nad nierównym oddechem. Przeniosłam ręce na ścianę, gdy Justin znów stanowczo we mnie wchodził. Czułam go intensywniej i głębiej, miałam ochotę krzyczeć. Justin złapał moją pierś, rolując mojego sutka. Słyszałam cały czas jego nierówny oddech przy uchu. Zaczynałam czuć w sobie małe drgania, które przechodziły co chwilę.
-Justin..
Justin wyszedł ze mnie i wziął mnie na kolana. Wsunął palce w moje włosy, zacieśniając je. Objęłam jego szyję, poruszając się w górę i w dół. Jego język łaskotał moje podniebienie. Uśmiechnęliśmy się oboje, próbując złapać trochę powietrza. Czułam, że nie potrwa to już za długo. Podnosiłam się i opadałam coraz szybciej, a Justin trzymał mnie w pasie, jęcząc mi do ucha. Lubiłam to słyszeć. Usłyszałam go wyraźniej, gdy moje ciało zaczęło drżeć. Poczułam w sobie ogromne ciepło, prawie krzycząc. Justin schował głowę w moim dekolcie, uspakajając oddech po wspólnym orgazmie. Nadal był we mnie, uśmiechając się. Pociągnął mnie za sobą, kładąc się na łóżku. Zamknęłam oczy, przygryzając wargę. Od dawna chciałam się czuć tak jak teraz.


________________________________________________


3 komentarze:

Obserwatorzy